Polskie produkty w głowach i w liczbach

Przemo Napisał 

Polskie produkty w głowach i w liczbach http://www.ptbrio.pl

Byłem w trakcie pisania kolejnego posta, ale dziś w moje ręce (a właściwie - w oczy) trafił artykuł o "polskości" produktów dostępnych na naszym rynku, więc postanowiłem podzielić się z Wami garścią danych w nim zawartych.


Zacznę od tego, iż poprzednie tak obszerne badania na temat patriotyzmu gospodarczego w Polsce widziałem bodajże w 2014 roku i szczerze mówiąc, nie mogę ich teraz znaleźć... Ale postaram się je jeszcze wygrzebać! Muszę Was uprzedzić, że terminologia, którą sztywno przyjąłem w drugim poście na blogu, teoretycznie miała ułatwić zrozumienie tego o czym piszę, ale zauważyłem, że w mediach pojęcie "patriotyzm gospodarczy" często stosowane jest zamiennie z "patriotyzmem ekonomicznym" czy też "patriotyzmem konsumenckim" - Wam pozostawiam rozpatrzenie subtelnych różnic, ponieważ żaden z tych terminów nie posiada oficjalnej definicji - sam jednak będę się starał trzymać własnych ustaleń. 

Nie będę tu bezmyślnie przepisywał wyników badań, ponieważ sam jestem super-zwolennikiem infografik i wizualnego przedstawiania danych, gdyż trafiają do wyobraźni znacznie bardziej, niż komentarze składające się z pięciu zdań podwójnie złożonych. Dane pojawiające się w artykule pochodzą z raportu o nazwie "Moda na polskość" stworzonego na potrzeby projektu Konsument 2016 dla Polskiego Towarzystwa Badaczy Rynku i Opinii przez Ipsos. Kompletny raport do pobrania tutaj.

Artykuł "Polskość liczona w punktach"  podejmuje problematykę tego, co możnaby nazwać "polskim produktem". Oczywiście, skoro interesujecie się tym tematem na tyle, że zawędrowaliście aż tutaj, to zdajecie sobie sprawę, że sam początek kodu kreskowego "590..." jeszcze nie świadczy o tym, że produkt jest polski, co autor tekstu wyraźnie podkreśla. Tu właśnie trafiamy na moim zdaniem największy problem patriotyzmu ekonomicznego - czym właściwie jest produkt Polski? Zachęcam Was do sprawdzenia opinii przedstawicieli kilku firm w artykule. Sam wkleję tu wyniki badań, w których pytanie to zadano naszym rodakom, ponieważ zupełnie nie czuję się osobą, która posiada dostateczną wiedzę i doświadczenie, żeby określać stopień "polskości" produktu.



Naprawdę ciężko jest osądzać ten problem systemem zero-jedynkowym, ponieważ występuje tu zbyt dużo zmiennych. W takiej sytuacji znowu z pomocą przychodzi Pola, czyli aplikacja, która punktuje różne fakty związane z produktem i producentem - nie mówi nam jasno "polskie/niepolskie", a bardziej pokazuje w jakim stopniu. 

Reszta danych (warto sprawdzić również te bardziej szczegółowe) niesie ze sobą bardzo dużo pozytywnych informacji! Poniżej grafika, która pojawiła się w artykule w mniej (moim zdaniem) przystępnej formie, oraz z mylącym błędem (statystyki przedstawione na opak!), wobec czego dziele się z Wami wersją z raportu. 



A jakie jest Wasze zdanie na temat tego, co jest polskie, a co nie? Jakimi wytycznymi kierujecie się podczas decyzji zakupowych? 
A na koniec chciałbym życzyć wam miłego weekendu! :)



Skomentuj

Upewnij się, że wypełniłeś wszystkie pola oznaczone gwiazdką (*). Nie zezwala się kodu HTML