„Dzień rozwalania zabawek” – tak banalny z pozoru „Światowy Dzień” skłonił mnie do zupełnie nie-banalnych refleksji na temat naszych wyborów konsumcyjnych i decyzji zakupowych.

Bo kiedyś zabawki się naprawiało, a dziś się je wyrzuca. Na to przychodzi gigantyczna dywersyfikacja na samym rynku zabawek, nie wspominając o innych artykułach dziecięcych, którą przyniósł nam kapitalizm, a którą konsumuje ciągle bogadzące się społeczeństwo. Wcale nie mówię, że „kiedyś było lepiej”.

Kiedyś było lepiej tylko jeśli chodzi o skutki rozwoju cywilizacji.

W tej chwili naprawa tych skutków zaczyna pochłaniać wartość rynkową, którą ten rozwój wypracował – to jakby natura upominała się o swoje wydarte, wycięte i wykopane zasoby zamienione na zysk.

Ale wrócimy do tych niewinnych dziecięcych zabawek, z których zaraz wyrosną, zaraz zgubią – zaraz rozwalą. Nie chodzi o to, że od jutra powinniśmy naprawiać zabawki, zamiast kupować nowe. Problem jest niesamowicie złożony i dotyczy setek małych aspektów funkcjonowania człowieka w XXI wieku. Sam fakt, że produkty dla dzieci nie są już tylko drewnianymi klockami, pluszakami i piłkami, a zawierają elektronikę, sprawia, że „zwykła” naprawa zabawki przekracza możliwości techniczne przeciętnego konsumenta.

Tym samym cieszę się, że powraca moda na drewniane zabawki (i ogólnie drewno), również w Polsce. I nie mówię tego z punktu widzenia reperowania zniszczeń czy „bo kiedyś było lepiej” – po prostu wyrzucone do śmieci zabawki z produktów środowiska naturalnego równie naturalnie do niego powrócą – styropianowy samolocik za 3 zł rozkładał się będzie 50 lat. Plastikowa łopatka 500 lat.

Raduje również fakt, że rośnie trend kupowania polskich, lokalnych produktów. Widać, że mija powoli moda na tanie produkty z Azji. I cieszy mnie to tylko i wyłącznie z jednego powodu – bo czy europejski, czy polski, czy chiński; plastik jest plastik – po prostu lepsza jakość i większa cena. Powoduje to, że produkty te nie są postrzegane jako „tanizna, którą najwyżej się wyrzuci”.

Ale ponownie; świat nie jest czarno biały! Przecież produkty firmy LEGO są wręcz podręcznikowym przykładem trwałej, kreatywnej, wiecznie aktualnej, przekazywanej z pokolenia na pokolenie zabawki. A przecież to sam plastik. Owszem, ale plastik, który po 3 latach nie ląduje na śmietniku.

Nawet taki dzień potrafi przypomnieć o tym, że nasze decyzje zakupowe mają wpływ na naszą rzeczywistość.